23 sierpnia 2012

Druty i inne...

Systematyczność spoczęła w pokrytym pomarańczowym kocem wygodnym łóżku - moim tak à propos. Próbowałam wyciągnąć ją za nogi, ale zapomniałam, że to twór frędzlowaty, więc na nic moje próby siły. Zastosowanie perswazji również nie przynosi efektów. Cholera się uparła i leży...
Nie pozostaje mi nic innego, jak wpakować się jej do łóżka i odpocząć. Nawet książkę przeczytam, a jak. Cudowna islandzka pogoda sprawiła, że nawet mój kot z ADHD śpi cały dzień. Dzięki Ci Boże, Allahu, Wszechświecie(niepotrzebne skreślić, lub wpisać swoją wersję) za ten dar w postaci braku miałczenia. Nie muszę udawać, że zabawa drutem pasjonuje mnie dogłębnie i sprawia, że moje życie nabiera sensu. Tak - drutem. Otóż moje futrzane stworzenie uznało, że druty bardziej nadają się do noszenia w pyszczku niż do robienia na nich rękawiczek. Tak oto, dnia powszedniego o godzinie 5 nad ranem dane jest mi wysłuchiwać hejnału granego drutem na kaloryferze. Powinni stworzyć jakiś synonim wyrazu drut, bo ile można go powtarzać... Chyba, że to mój brak słownictwa się objawia w ten sposób?






4 komentarze:

  1. Wystarczy schować druty gdzieś gdzie ich nie znajdzie i po problemie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chowałam pod poduszkę. Były noce kiedy spałam na samych drutach :P

      Usuń
  2. Jaki kocurek :3

    Zapraszam: alaaj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. swietne zdjecia, sliczny kot :)

    OdpowiedzUsuń