8 listopada 2012

Shot yourself.

No i mamy listopad. Myśl o tym miesiącu zawsze była dla mnie ciemna, ponura. Wiesz, długie noce działaja na wyobraźnie. Budzisz się - noc, kładziesz się spać - noc.
Dlatego Islandczycy potrzebują wiele rozrywki na zimę. Bardzo łatwo tu o depresje.
Właśnie stoję na wzgórzu, nieopodal Hamraborgu - dworzec autobusowy. Widać stąd panoramę na cały Reykjavik. Takie widoki zawsze mnie uspokajały, ale nie dziś. Tego wieczoru mam natłok myśli, wręcz przesycenie. Noc pobudza wyobraźnię, a brak słuchawek jest jak otwarta brama - jesteś narażony na bodźce z zewnątrz i chłoniesz je niczym gąbka.
Papieros w dłoni lekko przygasa. Tak, ja - wielka przeciwniczka nikotynowych wyrobów zaciągam się teraz jak zawodowy palacz. Lekko miętowy aromat łagodzi okropny smak dymu... Jak można to lubić? Sama nie wiem czy to przez fajke, czy z wrażenia kręci mi się w głowie. Pogoda, jak ze skandynawskich horrorów powoduje u mnie dreszcze. Nowa porcja dymu w płucach sprawia, że oddycham coraz ciężej. Osad wilgoci uderza w moją twarz przy każdym podmuchu wiatru z delikatnością betonowej ściany. Mokra ulica odbija w sobie setki świateł, a lampy mają doczepione klosze poświat. Ogromna pomarańczowa łuna unosi się nad Stolicą.
Przemarzniętą dłonią sięgam do kieszeni po telefon. Jest 22, poniedziałek. Za równy tydzień będę siedzieć w Norwegii. Zniknę stąd. Na chwilę, a może po prostu chcę uciec od samej siebie. Nie wiem, lubię nowe miejsca, mimo, że Norwegiia nie należy do ulubionych. To będzie pora by dać jej szansę zmienić moje nastawienie. Norwegio, strzeż się! Tak, mamy listopad zmian.







2 komentarze:

  1. domyslam sie,zeby ominac depresje Islandczycy zaczeli budowac kolorowe,wesole domki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej tak :) Obecnie rzadko w nich przesiadują, bo to również prowadzi do depresji. Wychodzą do ludzi, świetnie się bawią... Trzeba brać przykład :)

      Usuń