27 sierpnia 2012

W niebiesko-szarym piekle spojrzeń.

Czuję, że żyję zamknięta w małym pudełeczku. Wiem, co muszę zrobić. Wiem, jak stąd wyjść, ale odnoszę wrażenie, że ktoś bezczelnie trzyma palec dociskając wieko kartonu. Jestem niepoukładana, rzucona w ten mały prostokąt zupełnie bez ładu. Męczy mnie poczucie wszechobecnych możliwości, których moje spętane ręce nie mogą dosięgnąć. Taki zastój. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że to etap przejściowy. Pół piętro pomiędzy parterem, a poziomem numer 1. Trzeba przetrwać. Zacisnąć pięści i wygryźć dziurę od spodu, a może w rogu. To kolejny problem. Którą z dróg wybrać. Tak wiele możliwości. Słońca już dawno nie widziałam, a przecież potrafię je sama stworzyć. Potrafię przegnać złe chmury, wyczarować błękit nieba. Tylko jak tu zrobić cokolwiek skoro leżę poplątana w "niebiesko-szarym piekle spojrzeń..."

Ostatnie 1,5 dnia wolności. Praco - nadchodzę!




5 komentarzy: