8 września 2012

Koniec pewnego etapu



 Wczorajszy wieczór spędzony na końcu świata, a końce świata mają to do siebie, że posiadają wyjątkowe zachody słońca.
Siedząc w półmroku, głaszcząc za uchem sens istniena, który ułożył się leniwie na moich kolanach dostrzegłam, że owy zachód słońca dopełnił pewien etap. Zanim noc oblepiła ostatnie promyki słońca wiedziałam, że teraz będzie inaczej. W powietrzu unosiła się słodka lekkość - ten stan, kiedy czujesz rozlewające się w środku ciepło, a wiatr przeczesuje kosmyki twoich włosów szepcząc Ci do ucha najpiękniejsze melodie. Cudowne trwanie pomiędzy "teraz" a "za chwilę".

A przede mną wolny weekend z gitarą w dłoni ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz