17 kwietnia 2013

Sunshine




Mam swój azyl. Mały pokoik w podświadomości strzeżony lepiej niż Azkaban. Jedyne miejsce gdzie czuję swoją wartość. Pragnienie szczęścia nie ciąży mi na barkach, a chichot ciszy przestał wdeptywać mnie w ziemie. Ogrodzone nicością pudełko z rzezbionymi drzwiami, do którego nikt nigdy nie próbował sie dostać. Ochoczo podlewam kwiaty, które w zamian karmią moje nienasycone pragnienie wrażeń wspomnieniami. To tu sumiennie buduję plany na materialną przyszłość, stąd wylatują ptaki niosące moje słowa na zewnątrz. Zamknięta w wierzy na własne życzenie.
Mój azyl, jedyne miejsce gdzie nie chowam twarzy w dłonie. Czas sprawił, że przestałam sie jej wstydzić. Czas, mój jedyny sprzymierzeniec. A teraz stoję w sadzie pragnień spoglądajac na pare rozesmianych czekoladowych oczu nie wierząc jakim cudem sie tu dostały. Studiując delikatnie zarysowaną sylwetkę pielęgnujaca każdy owoc pragnę zrozumieć jaka sila Cię tu sprowadziła, w miejsce gdzie nikt nigdy nie dotarł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz