To jeden z tych dni, kiedy słowa mają znaczenie tylko niewypowiedziane. Kiedy krzyk najgłośniej brzmi, gdy jest niemy. Cieżke mosty walą się od szeptu, fundamenty przemieniają w piasek i lecą z wiatrem do ciepłych krajów.
Dźwięk myśli w mojej głowie przypomina syrene alarmową. Przedziera się przez każdą najmniejszą oznakę stabilności i rozrywa ją na pół. Zakłada klapki na oczy, każe biec w przód, przy tym nie dając żadnych wskazówek o leżącym przede mną progu. Pozornie mam kontrolę, przezornie stąpam przed siebie układając w głowie strzępki doświadczeń w całość. Syzyfowa praca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz