Przy końcu stołu, tyłem do uchylonego okna siedziała ona. Spoglądała w sufit studiując wzrokiem drogę kurzu, który unosił się w promieniu światła jednej z lamp. Pozornie nieobecna, prawą dłoń trzymała w kieszeni swoich bordowych rurek gdzie delikatnie obracała w palcach cienkiego jointa. Skręciła go godzinę wcześniej w jednej z hotelowych toalet. Lubiła takie słodkości. Nazywała je shotami, bo były niewielkie i z małą ilością tytoniu. Przy odrobinie szczęścia powaliłyby nawet kilkumetrowego trola.
W myślach zaciągała się dymem powstrzymując kaszel. Łatwo wchodził lecz zimne powietrze zaostrzało jego aromat. Towar miał wyrazisty smak, ściągany specjalnie dla niej z najlepszej hodowli na wyspie.
Dziewczyna o mlecznej skórze i czarnych oczach. Kilka ciemnobrązowych dreadów opadało bezwładnie na jej plecy, reszta była spięta w luźnego koka niebieską gumką - pod kolor t-shirtu. Ten wygląd gwarantował, że na ulicy obracał się za nią każdy. W kraju ludzi o długich blond włosach była jedyna taka - wyjątkowa.
Na ramionach miała zarzuconą czarną marynarkę, by zachować pozory elegancji. Było to przecież spotkanie biznesowe.
Przygryzła wargę obracając językiem kolczyk po czym zwróciła wzrok w stronę projektora. W pośpiechu ogarnęła tekst wyświetlony na białej ścianie, aby wrazie pytań nie zostać bez odpowiedzi. Gdy zaspokoiła podstawowy głód wiedzy wróciła do studiowania kurzu.
Naglę uwagę trzynastu mężczyzn przykół wydobywający się z pod stołu przeraźliwy pisk. Dziewczyna czuła wpatrzone w siebie oczy, oblepiały ją próbując dociec czym owy dźwięk był i dlaczego jego źródło pochodzi od niej. Przeleciała wzrokiem po sali i uraczyła współtowarzyszy słodkim uśmiechem przeklinając w głowie swoją pamięć. Nie wyciszyła telefonu. Rzuciła szybkie przepraszam i wybiegła z sali. Na wyświetlaczu telefonu pokazał się napis "Patryk i Chuj". Uśmiechnęła się, bo z tą nazwą wiązała wiele wspomnień. Przejechałam palcem po ekranie i przyłożyła aparat do ucha.
- Halo? - rzuciła z ciekawością.
- No cześć Zohauke, odbierzesz nas z lotniska? - odezwał się w telefonie głos, który znała bardzo dobrze.
- Was? - Zapytała z niedowierzaniem?
- Tak własnie. Skoro Ty nie możesz się zjawić w piwnicy, to piwnica przyjechała do Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz